wyzwanie: 31 marca
31 marca był dla świata dniem jak
każdy inny.
Niebo było ciągle niebieskie,
słońce ciągle trzymało się w górze, a wesoła gromadka ponad siedmiu miliardów
ludzi ciągle popychała swe życie do przodu... A przynajmniej jej część. Były bowiem
też osobniki, które tego dnia ignorowały wszelkie potrzeby postępu, użalając
się jedynie nad swoim losem. Na czele tej właśnie cudnej grupki stałem ja. A
właściwie nie stałem, tylko leżałem przykryty dwoma kocami, robiąc co w mojej
mocy, by o niczym nie myśleć. Bo czemu miałbym myśleć o czymkolwiek w dniu, w
którym mój świat dobiegał końca?